Jak to z papierem bywało

Kategoria: Blog

Odręczne pisanie to nie lada wyzwanie w dobie powszechnie panującej elektroniki i tym podobnego sprzętu, jakimi zasypują nas producenci komputerów, laptopów, tabletów, telefonów… i czego by tam jeszcze nie wymyślić.

A tutaj, na biurku czeka na nas zwykła kartka papieru. Czeka i wzdycha sobie taka maleńka,  bezbarwna i do bólu tradycyjna.  Kiedyś niezastąpiona, na cześć  której swego czasu, tak około roku 107 n.e.  bito pokłony i gloryfikowano, a na cześć wynalazcy  tworzono ody czy inne pieśni pochwalne.  A był nim niejaki Cai Lun, chiński urzędnik na dworze cesarza He za panowania Wschodniej Dynastii Han, który wynalazł składniki do produkcji materiału pisarskiego. Sam papier, jak to zwykle w życiu bywa wynaleziono przez przypadek. Rzecz miała miejsce w Chinach, na macie do mycia jedwabnej waty. Po rytuale pucowania zdjęto watę i zauważono, że cienki nalot, który pozostał na macie, po  wyschnięciu nadaje się, o Boziu do pisania!  Szybko jednak zorientowano się, że papier z jedwabiu to,  jakby nie było  drogi materiał na bazgroły i zastąpiono go  budulcem o podobnych właściwościach, którym cechowały się włókna roślinne i lniane szmaty. Tkaniny te miażdżono w cienkie arkusze, z czasem dodając  i uszlachetniając papier o różnego rodzaju surowce,  takie jak włókna roślinne czy inne składniki, np. sieci rybackie. Przez 700 lat była to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic  tej jednej z najstarszych cywilizacji świata.  Dzięki migracji ludów papier, jak i jego sekretny przepis stopniowo docierał do różnych zakątków świata: Korei, Japonii, wreszcie – jedwabnym szlakiem – Europy.  W Polsce pojawił się ok. XV wieku.

Do dnia dzisiejszego m.in. włoskie fabryki rodzinne, jak marka Rossi 1931  produkują papier metodą tworzenia papieru czerpanego,  oferując zestawy korespondencyjnie o niezwykłych właściwościach piśmienniczych, jak i estetycznych.  Przyjazne dla piór wiecznych i niezapomniane dla osób, na których chcemy wywrzeć wrażenie.

Taki list nie zostanie niezauważony czy zbagatelizowany jak tysiące sms-ów czy e-maili w dzisiejszym, współczesnym świecie 😉